Świadomość boska czy samoświadomość boska

Chcąc nie chcąc musimy tu dotknąć tematu „zawartości” świadomości Jezusa. Otóż pytając o nią, musimy sobie zdać sprawę, że odpowiedzieć należy nie na jedno pytanie, ale na dwa.

Pierwsze pytanie to: czy Jezus miał świadomość boską, czyli czy patrzył na świat tak, jak patrzy Bóg?

Drugie to: czy miał samoświadomość boską, czyli czy wiedział, iż jest Bogiem?

O ile to pierwsze wydaje mi się możliwe do ukazywania na podstawie tekstów NT, o tyle to drugie można wykazać jedynie – przynajmniej ja tylko tak bym umiał – w oparciu o teologicznie zaawansowane, głębokie, ale jednocześnie historycznie wątpliwe teksty z Ewangelii Jana.

Jak rozumiem, ks. Malina wydaje się z tym nie zgadzać. Analizując Mk 10, 18 (Czemu nazywasz mnie dobrym? Nikt nie jest dobry tylko sam Bóg), stwierdza, iż: Pytanie ma na celu nie tyle uzyskanie odpowiedzi, ile pobudzenie do refleksji, którą kierują następne słowa i czyny Jezusa (podobnie w Mk 2,7-10). A następnie: Zainteresowany warunkami dziedziczenia życia wiecznego słyszy nie tylko o wypełnianiu przykazań, ale i o bezwzględnej konieczności nawiązania relacji do Jezusa. Jej powstanie domaga się porzucenia największych dla człowieka dóbr (ten temat jest rozwijany do 10,30, gdzie pojawia się inkluzja „życie wieczne”). Takie wymaganie może pochodzić od podmiotu, który podaje wymagania równe tym stawianym Izraelowi przez Boga w Starym Testamencie.

Zgoda, takich słów nie znajdziemy w ustach żadnego z proroków ST. Niemniej mam poważną wątpliwość, czy świadczą one o samoświadomości boskiej Jezusa. Świadczą one raczej o poczuciu mocy i wagi wypowiadanego słowa. Świadczą o świadomości bycia narzędziem, ba, nawet swoistym centrum Bożego działania. To niezwykłe. Tak nie mówił nikt dotąd. Inaczej mówiąc, zgodziłbym się, że tego typu wypowiedzi mogą wskazywać na boską świadomość Jezusa i dają słuszną podstawę do tworzenia późniejszych chrystologii (tej Janowej chociażby). Nie mogę jednak przekonać się, iż Jezus działał tu z sugerowana przez ks. Malinę pedagogiczną intencją pobudzenia innych do myślenia. Wychodziłby z tego – owszem – Jezus Bóg, ale jednocześnie Jezus karykatura człowieka. Jezus, który wie, że jest Bogiem, ale który tego nie powie, ale chce, aby to zgadnąć. No i błogosławiony ten, kto to zgadnie.

PS. Przyjechałem z daleka dopiero teraz, więc mam zaległości. Teraz zabieram się więc za dalszą część wypowiedzi ks. Maliny, a potem przeczytam wypowiedź Darka Kota.

Komentarze

Przeglądasz debatę akademicką. Aby zobaczyć komentarze, przejdź do dyskusji nad tekstem.