Stanowisko w dyskusji

Problem postawiony przez organizatora dyskusji uważam za poważny. Nie da się łatwo wytłumaczyć faktu, iż Paweł z Tarsu nie wspomina wydarzeń z życia Jezusa, ani nie cytuje nauczania Jezusa z Nazaretu, a jednocześnie nieustannie mówi o Nim jako o Mesjaszu i Synu Bożym. Podobnie trudne do zrozumienia jest to, że Jezus Ewangelii synoptycznych głosi Królestwo Boże, a Jezus Ewangelii Janowej głosi siebie. Egzegeci katoliccy, choć nie wszyscy (np. M.-É. Boismard, R.E. Brown), starają się na ogół te różnice niwelować, podczas gdy inni, liberalni protestanci i agnostycy, skłonni są je uwypuklać. W ten sposób problem ten staje się „konfesyjny”. Tak też ustawiony został przez organizatora debaty. Mam trudność, aby w tej dyskusji zająć pozycje katolickie, z tej prostej przyczyny, że takie ustawienie sprawy wydaje mi się pewnym a priori narzuconym na proces poszukiwania prawdy. Niepostrzeżenie z teologów zamieniamy się w apologetów konkretnych, bardziej czy mniej zinstytucjonalizowanych, stanowisk teologicznych.

Przechodząc do meritum problemu, muszę powiedzieć, że ja osobiście wspomniane różnice w postrzeganiu Jezusa tłumaczę nakładaniem się na siebie dwóch sposobów objawienia się Boga. Pierwsze objawienie się Boga dane jest przez ducha/Ducha Jezusa, którego uczniowie w czasie ziemskiego życia swego mistrza postrzegają od zewnątrz, a po zmartwychwstaniu Jezusa przeżywają od wewnątrz. Drugie objawienie się Boga ma charakter religijno-metafizyczny. Wspomina o nim Paweł w słynnym tekście z Rz 1, 19-21 (por. też Mdr 13, 1-9). Jest to objawienie nie tylko Boga Jedynego, ale również czegoś/kogoś, kogo nazywa się Madrością, Logosem, czy Synem Boga. Wyraźne ślady tego objawienia znajdujemy w księgach mądrościowych Starego Testamentu, a także we współczesnej Jezusowi filozoficzno-teologicznej myśli żydowskiej (Filon z Aleksandrii). To właśnie religijno-metafizyczne doświadczenie stoi u źródła takich hymnów jak: J 1, 1-14; Ef 1, 3-14; Flp 2, 6-11; Kol 1, 15-20.

Od momentu zmartwychwstania Jezusa wspomniane dwa objawienia coraz bardziej przenikają się i wzajemnie warunkują. Ziemska historia Jezusa czytana jest przez pryzmat religijno-metafizycznego doświadczenia Syna Bożego, a jednocześnie to, co historyczno-Jezusowe, oświeca, „detonuje”, konkretyzuje, czy wreszcie personalizuje doświadczenie religijno-metafizyczne, które bez tej inspiracji pozostaje jakże często zakryte przed oczami ludzkiego rozumu. Nie co innego, lecz właśnie wspomniane metafizyczne objawienie (doświadczenie) stoi u źródeł uniwersalnego wymiaru chrześcijaństwa, a także ma swój nieusuwalny, zasadniczy wkład w formowanie się dogmatów chrystologicznych, trynitarnych, czy maryjnych.

Komentarze

Przeglądasz debatę akademicką. Aby zobaczyć komentarze, przejdź do dyskusji nad tekstem.