Kerygmat popaschalny i bóstwo Jezusa

Do ks. Strzelczyka.

W zasadzie zgadzam się z tym, co ksiądz napisał. Z tym zastrzeżeniem, że – jak to już wspomniał Paweł Żarkowski – przekonanie o bóstwie Jezusa nie należy moim zdaniem do kerygmatu apostolskiego (popaschalnego). Nie sądzę też, aby takie przekonanie wyłoniło się z samego popaschalnego kerygmatu, gdyby nie ów metafizyczno-religijny paradygmat, o którym wspominam. Mam wręcz wrażenie, iż przekonanie o bóstwie Jezusa wiąże się ze słabnięciem siły popaschalnego kerygmatu, z zanikaniem powołań “apostołów”, “proroków”… To osłabnięcie kieruje umysły pierwszych chrześcijan na drogi teologicznych spekulacji, szukania teoretycznego ufundowania nowej religii itd.

Mam też zastrzeżenie do tego, co pisze ksiądz o Pawle: Albo zatem uznamy tradycję Pawłową za determinującą pozostałe, albo źródło “przesunięcia” jest poza/przed Pawłem.

W moim przekonaniu (idę tu za wynikami badań Raymonda Browna) tradycja wspólnoty Umiłowanego Ucznia jest niezależna od Pawła. Te dwie tradycje: Pawłowa i Janowa, rozwijają się niezależnie i dochodzą – co jest zadziwiające i fascynujące zarazem – do podobnych przekonań. Nie wydaje mi się zatem, aby ksiądz miał rację, formułując tutaj wspomniane wyżej „albo-albo”.

Komentarze

Przeglądasz debatę akademicką. Aby zobaczyć komentarze, przejdź do dyskusji nad tekstem.