Jeszcze trochę o świadomości Jezusa

Darku, piszesz:

„Co do “doświadczenia Jezusa zmartwychwstałego”, to inna sprawa – jeśli faktycznie masz mistyczne przeżycia takiego rodzaju, nie mi to komentować.”

:-) Nie trzeba mieć jakichś mistycznych przeżyć, wystarczy dostrzec akt wiary w sercu.

Co objawienie metafizyczno-religijnego, to – owszem – jest uniwersalne, ale należy do chrześcijaństwa, bo również ono je przyjęło jako swoje.

„Religioznawstwo przebadało tego typu reinterpretacje niespełnionych przepowiedni – prawie zawsze skutecznie zapewniające przetrwanie wspólnot – zwłaszcza na przykładach grup adwentystycznych. Paweł nie byłby wyjątkiem.”

Tak

„Możesz raczej – i z tego, co rozumiem, nie sprawia Ci to problemów – powtórzyć otwarcie za Pawłem, tak jak on otwarcie sugerował: jeśli nawet według ciała poznaliśmy Chrystusa, to już więcej nie znamy Go w ten sposób (2 Kor 5:16).”

No, tak właśnie.

„Mnie (który nie mam objawień ani metafizycznych, ani Jezusa zmartwychwstałego) bardziej niż Ciebie intryguje, po co Jezus głosił i uzdrawiał przez trzy lata – skoro odegrał swą właściwą rolę potem w trzy dni? Skąd jego upór przy głoszeniu “Królestwa” – skoro chodziło mu o odkupienie grzechów?”

Jezus robił to, co uważał, że ma zrobić. Moim zdaniem miał poczucie posłania jedynie do Żydów. Nie czuł się założycielem nowej religii. Miał też przekonanie o rychłym nadejściu Królestwa (to przekonanie miał od początku swej działalności, dzielił je z Janem Chrzcicielem, a może wprost przejął od niego). Myślę, że (nieco później) spodziewał się też swojego (nie tylko swojego zresztą) zmartwychwstania.

Musiałbym tu wyłożyć, jak w moim przekonaniu mogła działać psychika Jezusa. Najkrócej mówiąc, jego (wlana, natchniona, nadprzyrodzona) wiedza „budziła się” w kontakcie z konkretem. O tego typu wiedzy pisze sporo Tomasz z Akwinu, Jan od Krzyża, Jacques Maritain i inni (część z nich z własnego doświadczenia). Taka „wiedza” nie polega na tym, że się wszystko wie (nie zna się na przykład wyższej matematyki i praw mikrofizyki), nie wie się tego, co wydarzy się jutro. Wie się to, co jest teraz, co widać teraz, co najgłębszego się odsłania. “Gdy ujrzycie chmurę podnoszącą się na zachodzie, zaraz mówicie: Deszcze idzie. I tak bywa. A gdy wiatr wieje z południa, powiadacie: Będzie upał. I bywa. Obłudnicy, umiecie rozpoznawać wygląd ziemi i nieba, a jakże obecnego czasu nie rozpoznajecie? (Łk 12, 54-56)

„Z drugiej strony, chciałbym mocno podkreślić, że Twoja świadomość tej problematyki i intelektualne otwarcie na nią to coś dla mnie bardzo ożywczego, cennego.”

Dzięki. Przyznam, że zawsze się zdumiewam Twoją (ateisty) troską o porządną wiarę w Kościele. Intryguje mnie ta troska, to znaczy ciekawi mnie jej najgłębsze – zakryte dla moich oczu –  źródło.

Komentarze

Przeglądasz debatę akademicką. Aby zobaczyć komentarze, przejdź do dyskusji nad tekstem.