Stanowisko w dyskusji

Po pierwsze: uważam, że problem “Jezusa historycznego” nie ma charakeru ściśle historycznego – przy obecnym stanie źródeł (i ich zbadania metodami historycznymi) wynik determinowany jest w istocie hermeneutycznymi przed-założeniami. I ich w zasadzie dotyczy spór.

Po drugie: spoglądam na dane historyczne bardziej jako teolog, niż historyk. Kluczem hermeneutycznym jest dla mnie rozwój głównego nurtu chrystologii chrześcijańskiej, który doprowadził do opisu tożsamości Jezusa, który w kościołach chrześcijańskich uważany jest za ortodoksyjny.

Po trzecie: z tej perspektywy jak najbardziej do pomyślenia jest spory nawet przeskok pomiędzy przedpaschalnym nauczaniem (i ludzką świadomością) Jezusa, a nauczaniem popaschalnym wspólnoty uczniów – właśnie wydarzenie paschalne jest momentem zwrotnym. Innymi słowy: pod wpływem doświadczeń paschalnych wspólnota reinterpretuje własne wspomnienia o Jezusie, jednak z głębokim przekonaniem o ciągłości pomiędzy “przed” i “po”: Jezus przedpaschalny i doświadczany w Duchu Chrystus to jedna i ta sama osoba.

Po czwarte: wspomniane przekonanie o ciągłości odbija się w tekstach Nowego Testamentu najpierw w ten sposób, że w ogóle trudno jednoznacznie rozdzielić wątki przed- i popaschalne, a dalej – poprzez stopniową dominację danych bieżącego doświadczenia wiary nad danymi pamięci o Jezusie przedpaschalnym.

Komentarze

Przeglądasz debatę akademicką. Aby zobaczyć komentarze, przejdź do dyskusji nad tekstem.