Stanowisko w dyskusji

W debacie postaram się przedstawić najważniejsze z argumentów, wspierających teorię postaci Jezusa z Nazaretu jako żydowskiego proroka apokaliptycznego. Uważam tę teorię za klasyczne i (w nowszych wersjach) przekonujące stanowisko historyczno-krytyczne. Bogactwo materiału apokaliptycznego w pismach ruchu po-Jezusowego wskazuje – według mnie – że ten właśnie “obraz” Jezusa ma najwięcej wspólnego z postacią historyczną. Musiał powstać bardzo wcześnie, aby być aż tak rozpowszechnionym w tradycji, mimo późniejszych, korygujących go redakcji.

 Mam w tej sytuacji wątpliwości, czy można mówić o kontynuacji ideowej między wiarygodnym historycznie Jezusem, prorokującym bliską w czasie, ostateczną interwencję Boga i nastanie rajskiego Królestwa “jak w niebie, tak i na ziemi” – a tradycją ortodoksyjną, która już pod koniec I wieku zaczęła wygaszać te najważniejsze dla Jezusa oczekiwania, wprowadzając w ich miejsce nauki, skupione wokół niego samego. Nie widzę zwłaszcza sposobu przekonującego pogodzenia tez teorii apokaliptycznej z trzema podstawowymi ortodoksyjnymi “obrazami” Jezusa: jako Mesjasza, Boga i założyciela trwałego Kościoła. (Dwa ostatnie z tych wyobrażeń mogły poza tym zostać wypracowane przez nurt chrześcijaństwa po-Pawłowego. Paweł i jego wspólnoty mogły pozostawać w poważnym sporze teologicznym ze wspólnotą-matką w Jerozolimie, prawdopodobnie kierowaną przez apostołów i brata Jezusa, Jakuba. Taka możliwość dodatkowo zmniejsza szanse na związek ich chrystologii z historycznym Jezusem).

Widzę dzisiejszą sytuację chrześcijan, po 200 latach Jesus Quest, jako dość paradoksalną. Osoba Jezusa teoretycznie znajduje się w centrum chrześcijańskiego kultu i stylu życia. Jednocześnie w konsekwencji badań historyczno-krytycznych w świadomości wielu wierzących pojawiła się obawa, że - jak to ujął Papież Benedykt XVI - “wewnętrzna przyjaźń z Jezusem, do której przecież wszystko się sprowadza, trafia w próżnię”. Ten problem to część szerszego zagadnienia: kryzysu instytucjonalnego, dogmatycznego chrześcijaństwa w czasach coraz większego prestiżu społecznego świeckich nauk o świecie i człowieku, w tym wypadku nauk historycznych.

Komentarze

Przeglądasz debatę akademicką. Aby zobaczyć komentarze, przejdź do dyskusji nad tekstem.