Ewangelia o Jezusie w epoce Wielkiego Zderzacza Hadronów

Do postu Krzysztofa: “Bóstwo Jezusa – kiedy odkryto”

Zgadzam się z Tobą, że samo stwierdzenie faktu “przeskoku” to zbyt mało – sprawa wydaje się zbyt poważna, aby nie szukać tutaj jakichś wyjaśnień. Przed chwilą w poście Ortodoksja czy “inna ewangelia” – ocena szans historycznych starałem się ponadto wykazać, że interpretacja ortodoksyjna wcale nie wydaje się najlepszym historycznie kandydatem, aby owe wyjaśnienia znaleźć.

Ty, aby “odczytać” postać/Osobę Jezusa, odwołujesz się do biblijnych tradycji Mądrości, Logosu, Ducha (dodałbym tu anioły, których przedstawienia mamy na tabliczkach z Dominus Flevit, zdobiących naszą debatę, prawdopodobnie judochrześcijańskich). Jesteśmy tutaj w świecie bytów teologicznych, poprzez które starożytni Żydzi starali się uporać z “odstępem ontologicznym” pomiędzy Jedynym, a jego stworzeniem.  Ta tradycja z całą pewnością w pewnym momencie wpłynęła na obraz Jezusa, a w pismach Janowych, pod koniec I wieku – wpłynęła na pewno. “”Słowo stało się ciałem” (J 1:14).

Oczywiście, mamy te nauki także u Pawła. Współcześni protestanccy badacze apologetyczni kładą na to ogromny nacisk. Nic dziwnego. Można w ten sposób wskazać na procesy przesuwania Jezusa ku centrum ewangelii i jego wywyższania – już w latach 50. Papież, który nie lekceważy badań nad Jezusem historii i pisze o tym książki, zaprosił nawet Bena Witheringtona – jednego z owych protestantów – na premierę prasową swego “Jezusa z Nazaretu”.

Walka o wiarygodne współcześnie przedstawienie problemu Bóstwa Jezusa to dla byłego Strażnika Doktryny najwyraźniej sprawa zbyt priorytetowa, zbyt fundamentalna, aby taki “drobiazg” jak wieki sporów, a nawet wojen katolicko-protestanckich miały tu znaczenie. Co się jednak stało? Zaproszony pojawił się na konferencji, wręcz zaszokowany takim wyróżnieniem, szczęśliwy. A jednak jego akademicka uczciwość wymusiła na nim, aby w potoku komplementów, oględnych uczonych uwag, a nawet obietnicy, że da książkę Papieża jako lekturę swym studentom, dodać:

“Jedynym brakiem czy życzeniem, jakie miałbym byłoby, aby (Papież) był w stanie nawiązać większy dialog z mniej więcej ostatnimi 30. latami badań biblijnych, gdyż w pewnym sensie prowadzi on dysputę z badaczami z lat 50., 60., a zwłaszcza 70. (…)”

Niewystarczająca znajomości literatury przedmiotu – z ostatnich trzech dziesięcioleci?! Moim zdaniem zarzut bardzo poważny…

Tak czy inaczej: odwołanie do autorytetu nauk – nawet Papież widzi dziś taką potrzebę. I nawet protestant w Watykanie, wyróżniony przez Papieża, zachowuje poczucie owego autorytetu. Nasza na przykład dyskusja wypadła dosłownie dwa dni po eksperymentalnym potwierdzeniu (na 99%) istnienia Bozonu Higgsa. Model standardowy – kolejne przybliżenie prawdy, ukrytej w tajemnicach wszechświata – stał się czymś więcej niż tylko teorią.

Nie dziwię się Papieżowi, że tak docenia, a zarazem trochę jest zaniepokojony, naukami o wczesnym chrześcijaństwie (historycznymi). A ponieważ w naukach historycznych datowanie to “pierwsze przykazanie” metodologiczne – widziałbym Twój wczesny matrix interpretacyjny Mądrości, Logosu, Ducha (po-Pawłowy) jako znacznie bardziej wiarygodny, niż ks. Grzegorza – późny, ortodoksyjny, po-Janowy.

Skoro jednak zaczynalibyśmy od Pawła, Twój matrix podpada pod te same wątpliwości, co Paweł. Czy można go uznać za wiarygodny, skoro Paweł nie miał dostępu do nauczania Jezusa (lub mu ono nie odpowiadało) i skoro – przynajmniej na koniec swej działalności – popadł w ostry konflikt z apostołami, najbliższymi Jezusowi?

Komentarze

Przeglądasz debatę akademicką. Aby zobaczyć komentarze, przejdź do dyskusji nad tekstem.