Czy mamy powody, aby wierzyć relacji Łukasza: Duch Święty was pouczy?

Do postu ks. Grzegorza “Jeszcze o znaczeniu Paschy (doświadczenia)” (część I)

Znów zacznę tego, co nas NIE dzieli. W poprzednim poście pominąłem we wstępnym wyliczeniu “miejsc wspólnych” dwa takie nasze wspólne przeświadczenia. Pierwsze dotyczące stanu wierzeń we wczesnych wspólnotach: “zapewne konkurowały wówczas ze sobą różne soteriologie (a więc różne interpretacje tożsamości Jezusa)”. Drugie dotyczyło przyczyn “sporego przeskoku” teologicznego, z jakim mamy do czynienia po wydarzeniach paschalnych, czyli po ukrzyżowaniu i zmartwychwstaniu/widzeniach zmartwychwstaniowych Jezusa. Jak ksiądz zasugerował, możliwe, że wówczas “sama pamięć nauczania przedpaschalnego Jezusa nie była wystarczająca do wyjaśnienia wydarzeń paschalnych”. I z tym się także zgodziłem.

Dodam teraz nowe “miejsca wspólne” z ostatniego postu księdza. Jeśli chodzi o stan wyobrażeń o Jezusie w latach 50., a konkretnie problem: czy u Pawła Jezus jest tylko “przesuwany ku centrum ewangelii” czy też już otoczony kultem – zgodzę się na stwierdzenie, że “dyskusja wydaje się być jeszcze otwarta”. Zgodzę się też, że “doświadczenia, z których owo “przesunięcie” wyrasta, muszą być siłą rzeczy wcześniejsze (dlatego np. zburzenie Jerozolimy mogło mieć w tym procesie tylko wtórne znaczenie)”. Od razu wyjaśnię jednak, że w niczym to nie narusza mojej argumentacji, dotyczącej ogromnej roli wydarzenia zburzenie Świątyni w procesie teizacji Jezusa (gdyż to z teizacją, a nie z “przesunięciem do centrum”, zburzenie Świątyni wiązałem). Ponieważ teizacja to dopiero koniec I wieku, lub co najmniej “kwestia ta jest otwarta” – cała moja argumentacja z poprzedniego postu o “zastąpieniu” Świątyni Jezusem nie traci swej mocy, nadal chętnie usłyszałbym jakiś księdza komentarz w tej materii.

A teraz o kolejnym miejscu wspólnym. Otóż ja także uznaję “znaczenie Paschy za decydujące dla transformacji przekonań o tożsamości Jezusa”. (Nie jestem natomiast pewny, co ksiądz ma na myśli łącząc z ową Paschą “późniejsze doświadczenia o charakterze soteriologicznym – “dzięki/z/przez/w Chrystusie mamy odpuszczenie grzechów”. Prosiłbym o dokładniejsze wskazanie, o jakie i czyje doświadczenia tutaj chodzi). Krótko mówiąc – ja także uważam, że wydarzenia śmierci i zmartwychwstania/widzeń zmartwychwstaniowych Jezusa – tak intensywnie wpłynęły na uczniów, że ich widzenie osoby Jezusa zaczęło się szybko zmieniać. Mogło nawet dojść do sytuacji, że refleksja po-Paschalna poniekąd ““przykrywała” pamięć o Jezusie przedpaschalnych nawet u tych, którzy go pamiętali”.

I w tym momencie nasze “miejsca wspólne” się kończą. Ksiądz bowiem podaje interpretację owego “przykrywania wspomnień”, która budzi moje wątpliwości. Pisze ksiądz, że źródłem zachodzących zmian w widzeniu osoby Jezusa było “doświadczenie obecności Jezusa w Duchu Świętym”. Według mnie jest wyraz nadmiernego zaufania do wizji historiozoficznej Ewangelisty Łukasza:

“Oto Ja ześlę na was obietnicę mojego Ojca. Wy zaś pozostańcie w mieście, aż będziecie uzbrojeni mocą z wysoka”. (Łk 24:49)

Ten wers to pierwsza część klamry, spinającej Łukaszową ewangelię z jego Dziejami Apostolskimi. Oto jej druga część:

“Kiedy nadszedł wreszcie dzień Pięćdziesiątnicy, znajdowali się wszyscy razem na tym samym miejscu. Nagle dał się słyszeć z nieba szum, jakby uderzenie gwałtownego wiatru, i napełnił cały dom, w którym przebywali. Ukazały się im też języki jakby z ognia, które się rozdzieliły, i na każdym z nich spoczął jeden. I wszyscy zostali napełnieni Duchem Świętym” (Dz 2:1-4)

Dlaczego uważam zaufanie księdza do opowieści Łukasza za nadmierne? Gdyż moim zdaniem akurat pisma Łukasza NIE są wiarygodne, jeśli chodzi o przedstawianie wydarzeń po-paschalnych. Popatrzmy kilka wersetów wcześniej w tym samym rozdziale 24:

Wtedy oświecił ich umysły, aby rozumieli Pisma i rzekł do nich: Tak jest napisane: Mesjasz będzie cierpiał i trzeciego dnia zmartwychwstanie (Łk 24:45)

Ta na przykład relacja Łukasza wydaje się najzwyczajniej niezgodna z prawdą. Jakim cudem Jezus mógłby znaleźć w Biblii hebrajskiej zapowiedzi cierpień mesjasza? Gdzie w Biblii hebrajskiej “tak jest napisane”? Jezuita John Fitzmyer, po przeanalizowaniu tej relacji Łukasza, stwierdził bez owijania w bawełnę:

“Idei cierpiącego Mesjasza nie sposób znaleźć nigdzie w Starym Testamencie ani w innych pismach żydowskich, poprzedzających lub współczesnych z Nowym Testamentem” (The One who is to come, 2007)

Jeśli Łukasz stworzył tutaj pewną fikcję, kierując się chęcią uwiarygodnienia chrystologii mesjańskiej – dlaczego wierzyć mu gdzie indziej? Dlaczego brać jego ideę “późniejszych wyjaśnień poprzez działanie Ducha” – za dobrą monetę?

 

Komentarze (3)
  • Od razu wyjaśnię jednak, że w niczym to nie narusza mojej argumentacji, dotyczącej ogromnej roli wydarzenia zburzenie Świątyni w procesie teizacji Jezusa (gdyż to z teizacją, a nie z “przesunięciem do centrum”, zburzenie Świątyni wiązałem). Ponieważ teizacja to dopiero koniec I wieku, lub co najmniej “kwestia ta jest otwarta” – cała moja argumentacja z poprzedniego postu o “zastąpieniu” Świątyni Jezusem nie traci swej mocy, nadal chętnie usłyszałbym jakiś księdza komentarz w tej materii.

    A ja chętnie usłyszałbym argumenty popierające taką tezę. Jako argument tekstowy wymienił Pan Ewangelię Marka. Zapytałem o to tutaj: http://debata.didaskalos.pl/dariuszkot/teologia-zgoda-tylko-dlaczego-akurat-ortodoksyjna/#comment-5066 i do tej pory nie dostałem odpowiedzi.

    Teza, którą Pan podaje, jest dosyć mocna i domaga się silnego uzasadnienia. Ja przyznaję, że nie widzę związku pomiędzy Ewangelią Marka a procesem zastępowania świątyni Jezusem. W tekstach, które znam (J, 1 Kor, 2 Kor) świątynia jest raczej zastępowana przez każdego wierzącego, a nie przez Jezusa. Proszę – w odniesieniu do tekstów – uzasadnić swoje stanowisko. Bez takiego tekstowego uzasadnienia Pana teza (bardzo ciekawa) jest tylko ciekawą spekulacją.

    Robert Skiba 2012.07.08 17:49
  • Już od Pawła mamy budowaną nową soteriologię: śmierć Jezusa na krzyżu i jego zmartwychwstanie – ustawione przez Pawła w opozycji do grzechy Adama – mają zniwelować skutki pierwotnego Upadku. Poprzednio do niwelacji grzechów służyły oczywiście ofiary ze zwierząt w Świątyni. Jezus więc niejako naturalnie wchodzi tutaj w jedną z najważniejszych funkcji Świątyni.

    Czy mamy takie zastąpienie u Marka? Na pewno można powiedzieć tyle: Marek dołożył starań, aby zbudować silną opozycję Jezus – Świątynia, a także Jezus-Jerozolima.

    Zacznijmy od pojawienia się Jezusa w Świętym Mieście. Marek opowiada o wielkiej manifestacji, co wygląda mi na zabieg literacki – celowy. Biorąc pod uwagę wzmożoną czujność sił rzymskich w okresach świąt, kiedy w Jerozolimie pojawiały się tłumy pielgrzymów, rzeczywiście trudno przypuścić, że manifestacja, podczas której krzyczy się o “królestwie ojca naszego Dawida, które przychodzi” (Mk 11:10), mogła nie spowodować natychmiastowej i drastycznej interwencji Piłata. Dlaczego zatem Marek umieścił taką scenę w swej Ewangelii?

    Warto przyjrzeć się, kto właściwie wiwatuje na cześć Jezusa. Zanim cały pochód wkroczył w bramy Jerozolimy, wielu słało swe płaszcze na drodze, a inni gałązki ścięte na polach (w. 8). Potem, kiedy już przybył do Jerozolimy i wszedł do świątyni, wprawdzie towarzyszyły mu po drodze okrzyki hosanna i błogosławieństwa, jednak – jak specjalnie zaznacza Marek – wznosili je ci, którzy Go poprzedzali i którzy szli za Nim (w. 9-11). Krótko mówiąc – Jerozolimczycy najwyraźniej całkowicie zlekceważyli pojawienie się Mesjasza! Nic wartego uwagi nie wydarzyło się także w samej Świątyni: Jezus obejrzał wszystko, a że pora była już późna, wyszedł razem z Dwunastoma do Betanii (w. 11).

    Właśnie w takich szczegółach widać, jak Marek konsekwentnie buduje opozycję między Jezusem a Jerozolimą i Świątynią, którą później wzmocni jeszcze poprzez sceny: ataku na kupców świątynnych (11:15-18) i zamiast-paschalnej Ostatniej Wieczerzy (14:12-25).

    Moim zdaniem, nie mamy tutaj nic innego, jak proponowane przez pierwszego ewangelistę odpowiedzi na dwa najdramatyczniejsze po roku 70. pytania Żydów: Dlaczego Światynia upadła? Gdzie i jak należy teraz składać ofiary? Marek zdaje się sugerować, że została ona zniszczona, bo mieszkańcy miasta i kapłani nie rozpoznali nadejścia prawdziwego Mesjasza, a jednocześnie śmierć tego ostatniego to nowa forma “ofiary bez Świątyni”.

    W tym sensie, funkcji ofiarnej – Jezus zastąpił Świątynię.

    Oczywiście, mamy u Marka (13!) także wyraźne elementy, ukazujące “Jezusa bardziej jako proroka czasów apokaliptycznych”, które ja akurat uważam za najbliższe postaci Jezusa historycznego – ale tym właśnie są ewangelie. Mieszanką pamięci o oryginalnych naukach Jezusa z nową, popaschalną, ale także tą związaną z upadkiem Świątyni – teologią.

    Dariusz Kot
    Dariusz Kot 2012.07.08 21:02
  • No tak, tylko, że od pawłowej nowej soteriologii i od opozycji między Jezusem a świątynią i Jerozolimą (!) u Marka jeszcze daleka droga do stwierdzenia, że postulują oni zastąpienie świątyni przez kult Jezusa. Droga, która potrzebuje głębokiego uzasadnienia, że właśnie z tych teksów ją zaczerpnięto i że tą drogą podążano.

    Zwłaszcza, że u Pawła mamy teksty wprost zastępujące świątynię:

    Czyż nie wiecie, żeście świątynią Boga i że Duch Boży mieszka w was? Jeżeli ktoś zniszczy świątynię Boga, tego zniszczy Bóg. Świątynia Boga jest świętą, a wy nią jesteście. (1Kor 3, 16-17)

    Potem ten nurt jest podjęty w drugim liście do Koryntian (6, 16), więc jest dość trwały. To zaś dość jednoznacznie pokazuje, że Paweł nie prowadził swych rozważań po to, aby uzasadniać zastąpienie świątyni Jezusem. Jego rozważania soteriologiczne – w takim kontekście – muszą mieć inny sens. Ja bym w nich widział coś więcej niż kwestię świątyni. Tutaj chodzi generalnie o całe Prawo. Paweł idąc za Prawem prześladował tych, którzy uznawali Jezusa za Mesjasza (myślę, że łatwo się zgodzimy na to, że według Prawa trudno było uznać Jezusa za Mesjasza). Po swoim spotkaniu z Jezusem widział, że Jezus żyje i to po tak hańbiącej śmierci jak ta na krzyżu! Czyli, że jednak Bóg musiał stanąć po jego stronie i to w sposób niesłychany. Ale to by oznaczało, że Bóg też jakoś stanął przeciw Prawu! I tutaj zaczyna się Pawłowy kres Prawa. Mamy bardzo dużo tekstów, które to potwierdzają. To na tym zasadzona jest jego soteriologia – śmierć i zmartwychwstanie Jezusa przynoszą nowy porządek zbawczy. Owszem, można się zgodzić, że taka soteriologia w swojej konsekwencji może doprowadzić do większego kultu Jezusa, ale nie wydaje mi się, że Paweł miałby go postulować. Nawet wydaje mi się, że trzeba jakoś zerwać z jego postrzeganiem rzeczy (wiara a nie akty prawa dają zbawienie), żeby zacząć budować kult Jezusa na wzór kultu świątynnego. Myślę, że Paweł by powiedział, że taki kult to ciągłe pozostawanie pod Prawem! Tylko akty są inne… Widać to dobrze w rozwoju chrześcijaństwa w XX wieku i zmaganiu się tych, którzy za Pawłem głosili zbawienie z wiary, z tymi, którzy ciągle postulują niezwykłą ważność aktów religijnych (kultu, obrzędów itp.) do tego. Myślę, że w USA to nawet bardziej widać niż w Polsce.

    Druga kwestia. Ja się zgadzam na to, że Marek buduje opozycję między Jezusem a Świątynią. Tylko nie widzę potrzeby wyprowadzania z tego takiego wniosku, jaki pan wyprowadza. Można znaleźć inne bardziej uzasadnione i prostsze. Jak choćby chęć uniezależnienia swej wspólnoty od wpływów jerozolimskich. Nie ma potrzeby budowania innych wyjaśnień i domysłów. Chyba że za tymi domysłami stoją jeszcze inne poważniejsze ślady. A takich – przynajmniej ja – nie widzę. Ma pan całkowitą słuszność apelując o osadzenie Jezusa w czasie, w jakim funkcjonował, ale to samo dotyczy wspólnot, w jakich powstawały Ewangelie. Nie trzeba im przypisywać kontekstów teologicznych, które wcale nie wiadomo czy posiadały i to bez względu na to, czy są to konteksty ortodoksyjne czy nieortodoksyjne.

    Robert Skiba 2012.07.08 22:08

Napisz komentarz