Apokaliptycy: etyka Jezusa i nadzieje jego uczniów

Do postu ks. Artura: Wyobrażenia współczesnych Jezusowi. Ale które?

Przypomnę, że rozmawialiśmy o napięciu zachodzącym (lub może nie zachodzącym?) między Markiem ( np. „Czemu nazywasz mnie dobrym? Sam Bóg jest dobry!”), a Janem („Ja i Ojciec jedno jesteśmy”).

Według księdza bezpośredni kontekst u Marka – znana rozmowa z bogatym młodzieńcem, któremu Jezus stawia wymóg rozdania majątku – nie upoważnia mnie do komentowania wypowiedzi Jezusa, jako wynikającej ze zdziwienia. Moim zdaniem, nie trzeba tu nawet kontekstu, bo sama struktura wypowiedzi Jezusa – zareagowanie pytaniem, domagającym się uzasadnienia plus podkreślenie, że dobry tak naprawdę jest wyłącznie Bóg, już podsuwa wniosek, że Jezus zareagował na określenie “dobry” z pewną rezerwą.

Gdybym na przykład usłyszał od kogoś, że zorganizowanie tej naszej tutaj dyskusji ma sens (z czym się zgadzam), raczej nie zareagowałbym prośbą o uzasadnienie “Dlaczego tak myślisz?”, i nie dodałbym “Tylko dyskusje wierzących we własnym gronie mają sens”. (z czym się nie zgadzam). Bardziej naturalnie zareagowałbym raczej słowami: “Cieszę się, że tak myślisz”, dodając  “Zawsze mnie dziwiło, że takich dyskusji zbyt wiele się w Polsce nie organizuje”. W przeniesieniu tego przykładu na rozmowę Jezusa z bogatym młodzieńcem oznacza to, że Jezus – gdyby był przekonany o swym bóstwie – najprawdopodobniej zareagowałby czymś w rodzaju “Widzisz, Ty sam nazwałeś mnie dobrym”,  co stanowiłoby doskonały punkt przejścia do postawienia wymogu porzucenia majątku (skoro jestem dobry, posłuchaj mojej rady).

Ksiądz uważa, że Jezus w wersji Marka “ma na celu nie tyle uzyskanie odpowiedzi, ile pobudzenie do refleksji, którą kierują następne słowa i czyny Jezusa”, ta zaś refleksja ma wziąć pod uwagę fakt, że Jezus stawia wymogi “równe tym stawianym Izraelowi przez Boga w Starym Testamencie”. Chciałbym jednak zwrócić uwagę, że owe “stawiania się Jezusa w pozycji Boga” obecne może być w naszym tekście co najwyżej implicite (trzeba je dopiero wywnioskować z surowego charakteru wymogów moralnych i wezwania do pójścia za Jezusem). A tymczasem sformułowanie “Sam Bóg jest dobry!”, ograniczające cechę dobroci do “samego” Boga – mamy w tekście explicite. Moim zdaniem, informacja explicite zawsze jest ważniejsza. To na niej bardziej musimy polegać, niż na tym, co nie stoi “czarno na białym” w tekście. Jezus tak niejasno “pobudzający do refleksji” ryzykowałby zatem nieporozumienie, wprowadzenie w błąd bogatego młodzieńca.

Poza tym,  jak ksiądz sam zauważył, u Marka Jezus przyjmuje na początku swej kariery chrzest Janowy, a zatem chrzest dla grzeszników. Dlaczego taki Jezus miałby się nie dziwić: “Czemu nazywasz mnie dobrym?” To naturalna reakcja kogoś, kto zna swe słabości, swoje grzechy.

W sumie: podpisuję się pod wątpliwościami Krzysztofa, zdaniem którego Jezus w księdza interpretacji musiałby jakby myśleć co innego i mówić co innego: “Nie mogę (…) przekonać się, iż Jezus działał tu z sugerowana przez ks. Malinę pedagogiczną intencją pobudzenia innych do myślenia. Wychodziłby z tego – owszem – Jezus Bóg, ale jednocześnie Jezus karykatura człowieka. Jezus, który wie, że jest Bogiem, ale który tego nie powie, ale chce, aby to zgadnąć. No i błogosławiony ten, kto to zgadnie”.

Moim zdaniem, można pójść jeszcze dalej. O ile zachowanie Jezusa popada w pewną nierealistyczność, gdy interpretować je w kontekście ortodoksyjnej wiary w Jezusa-Boga – o tyle jest ono zupełnie zrozumiałe w ramach bronionej tutaj przez mnie teorii apokaliptycznej. W teorii tej Jezus to prorok czasów ostatecznych, ale jednak tylko niedoskonały człowiek – a zatem bez problemu może się on od dystansować się od prób nadawania mu cech, przysługujących “samemu” Bogu. Następnie – samo wymaganie rozdania majątku, czyli narażenia się na nędzę, także uzyskuje wyjaśnienie. Podobnie jak cała dość drastyczna etyka Jezusa:

A Ja wam powiadam: Miłujcie waszych nieprzyjaciół (Mt 5:44a)

Lecz jeśli cię kto uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi! (Mt 5:39b)

Temu, kto chce prawować się z tobą i wziąć twoją szatę, odstąp i płaszcz! (Mt 5:40)

Jeśli bowiem miłujecie tych, którzy was miłują, cóż za nagrodę mieć będziecie? Czyż i celnicy tego nie czynią?  (Mt 5:46)

To wszystko jest i u Mateusza, i u Łukasza, a nie ma tego u Marka. Innymi słowy – źródło Q. Bardzo wczesne! Czy nie wynika z tego materiału, że Jezus zalecił uczniom postawę nieodpowiadania na przemoc czy niesprawiedliwość? Właśnie dla apokaliptyków odpowiedź taka nie miała żadnego sensu, gdyż cierpienia sprawiedliwych należały w eschatologii II Świątyni do nieuniknionego scenariusza Dni Ostatnich. Ludzkie działania niczego tutaj nie mogą zmienić. Dopiero powrót Boga do pełnej władzy nad światem miał przynieść dramatyczną odmianę.

Mamy ślad, że uczniowie wzięli to bardzo dosłownie: Dz 2:44-45. (chyba dość wczesna tradycja, skoro uczniowie nadal spokojnie uczestniczą tutaj w kulcie w Świątyni, tak jakby Marek jeszcze nie napisał swej anty-Świątynnej ewangelii).

Nawet zatem nasz niezbyt obszerny kontekst cytatu, na przykładzie którego rozważaliśmy przecież kwestię Bóstwa Jezusa, a wcale nie jego apokaliptyzm – prowadzi, jak starałem się pokazać, do apokaliptyzmu. Czy to przypadek? Moim zdaniem nie – po prostu tych apokaliptycznych tradycji jest wszędzie pełno, także w Q i u Pawła – w pismach najwcześniejszych. Crossan, który (jak ksiądz zauważa), jest znakomitym badaczem i stoi na stanowisku, że Jezus był żydowskim cynikiem, mimo to przyznał kiedyś:

“Jezus wypowiada stwierdzenia apokaliptyczne na niemal każdym poziomie i we wszystkich postaciach tradycji” (The Apocalyptic Jezus. A debate”, 2001).

Aby to dość mocne twierdzenie Crossana jakoś zilustrować, można zrobić taki chociażby przekrój tradycji (za Dale Allisonem):

“Pokutujcie więc i nawróćcie się, aby grzechy wasze zostały zgładzone, aby nadeszły od Pana dni ochłody, aby też posłał wam zapowiedzianego Mesjasza, Jezusa, którego niebo musi zatrzymać aż do czasu odnowienia wszystkich rzeczy, co od wieków przepowiedział Bóg przez usta swoich świętych proroków”. (Dz 3: 19-21)

“A zwłaszcza rozumiejcie chwilę obecną: teraz nadeszła dla was godzina powstania ze snu. Teraz bowiem zbawienie jest bliżej nas, niż wtedy, gdyśmy uwierzyli”. (Rz 13:11)

“Jeszcze bowiem za krótką, za bardzo krótką chwilę przyjdzie Ten, który ma nadejść, i nie spóźni się”. (Hbr 10: 37)

“Tak i wy bądźcie cierpliwi i umacniajcie serca wasze, bo przyjście Pana jest już bliskie”. (Jak 5:8)

“Czas bowiem, aby sąd się rozpoczął od domu Bożego. Jeżeli zaś najpierw od nas, to jaki będzie koniec tych, którzy nie są posłuszni Ewangelii Bożej?” (1P 4:17)

“Mówi Ten, który o tym świadczy: Zaiste, przyjdę niebawem. Amen. Przyjdź, Panie Jezu!” (Ap 22:20)

A to zaledwie mała próbka! Dlatego zgadzam się, że  – jak ksiądz pisze – “dostęp do historii Jezusa mamy tylko przez źródła zachowane i przez dokumenty na ich podstawie starannie rekonstruowane”. To oczywiste. Moim zdaniem jednak zapoznanie się z tymi źródłami musi prowokować do podejrzenia, że Jezus był prorokiem apokaliptycznym.

 

 

 

 

 

 

 

Komentarze

Przeglądasz debatę akademicką. Aby zobaczyć komentarze, przejdź do dyskusji nad tekstem.