Stanowisko w dyskusji

Chyba nie będzie przedmiotem jakiegoś poważnego sporu uznanie potrzeby krytycznej lektury Nowego Testamentu, która pozwala dostrzec różne obrazy Jezusa. Redaktorów późniejszych pism nieraz wprawiała w zakłopotanie postać zarysowana we wcześniej zredagowanych dokumentach. Tego, że nie akceptowali niektórych jej rysów, dowodzą nie tylko ich znaczące opuszczenia i ewidentne dodatki, ale również ich pozornie delikatne retusze. Jeśli te zmiany są cennym świadectwem rozwoju teologii w okresie redakcji pism kanonicznych, to na niemniejszą uwagę powinny zasługiwać [z różnych powodów] przeobrażenia zachodzące u jej początków.

W sprawie warunków odtwarzania zmian niepotwierdzonych jednoznacznie przez zachowane dokumenty pojawią się między nami zapewne dość spore rozbieżności.

Moje stanowisko określam następująco:

1) Do Jezusa historycznego mamy dostęp tylko przez kanoniczne pisma Nowego Testamentu (mam dość sceptyczny stosunek do korzystania ze źródeł pozakanonicznych i do wartości rekonstrukcji najwcześniejszych warstw Q). [Tu chyba nie rozminiemy się jeszcze tak bardzo].

2) Cały zawarty w nich materiał jest zdeterminowany przez doświadczenie paschy Jezusa. [Nie ograniczam się do tego twierdzenia, że można odtworzyć przedpaschalne rysy, wychodząc od obrazu odtworzonego przez uczniów w okresie popaschalnym. Punkt trzeci jest dla mnie najważniejszy i najtrudniejszy:]

3) Będę próbował wykazać, że jedyny Jezus, do którego możemy dotrzeć, jest tym, który przyczynił się do powstania najważniejszych treści różnych obrazów Jezusa w Nowym Testamencie, ponieważ doświadczenie paschalne, które mieli uczniowie, nie zastąpiło ich pamięci Jezusa ziemskiego, lecz właśnie do niej stale się odwoływało.

Komentarze

Przeglądasz debatę akademicką. Aby zobaczyć komentarze, przejdź do dyskusji nad tekstem.